Dzień dwudziesty piąty

Na naszym osiedlu powstała kolejna, już piąta w promieniu 200 metrów knajpka.
Ta serwuje przepyszne naleśniki i co w Stanach jest rzadkością dobrą kawę.
Dziś udało się nam dotrzeć do Muzeum Guggenheima. Na zdjęciu znany świetlik.
Na wejściu praca Maurizio Cattelana.


Kolejny polski akcent w NY.


Hit dnia dzisiejszego, Muzeum Historii Naturalnej.
Dioramy. Na żywo tysiąc razy lepsze.
Szczęka o średnicy około 2.5 metra.

T- Rex.


To też diorama.
Duży komar.
Skromna, ale smaczna przekąska. Grilowany miodowy kurczak w sosie śliwkowo-sezamowym.
Po raz kolejny Central Park.




Kręcenie wąsa.
Padnięcie.