Dzień dziesiąty

Dziś odwiedziliśmy Williamsburg. Miejscowe dziwadło na jednym z podwórek.
Jedna z popularniejszych ulic.
Jak widać...
W oczekiwaniu na jedzonko w Vanessa Dumplings.
Serwują tam bardzo dobre azjatyckie pierożki.
Oraz smaczne zupki - my zdecydowaliśmy się na miso. Polecamy też kimchi.
A na deser cupcake.
Raj w stylu Williego Wonki.
I na drugiej ścianie.
Wspomniane ciasteczka i kawa.
Oczywiście ulegliśmy pokusie.
Widok na Williamsburg Bridge prowadzący na Manhattan.
Przed konstruktywistycznym graffiti.
Widok z mostu.
Kolejny.




Molochy u podnóża Manhattanu.

Już na Manhattanie.
A w naszym nowym osiedlowym sklepiku...Piwo dla prawdziwych metali. Niebawem test.